Zefiryn Gimenez Malla Znany urodził się 26 sierpnia 1861 r. w Benavert de Sergia (Hiszpania) w biednej rodzinie romskich koczowników zwanych Kale. Został ochrzczony w kościele we Fradze.
W dzieciństwie często brakowało mu jedzenia, cierpiał z głodu. Jako mały chłopiec prosił
o jałmużnę, zajmował się zbieraniem ślimaków na sprzedaż i do jedzenia. Żył jako wędrowiec. W czasie swoich wędrówek w górach spotykał się z rozbójnikiem „Cucarach”, który chętnie zatrzymywał się wśród Romów i dawał im żywność. Zefiryn był analfabetą, nigdy nie chodził do szkoły. Mówił w języku romskim. Na początku XX wieku osiedlił się w Barbastro. Świetnie znał swoją okolicę i pobliskie tereny. Mieszkał w rejonie przeznaczonym dla Romów. Potrafił rozwiązywać konflikty. Miał specjalny dar pokojowego rozstrzygania sporów między Romami a ludnością miejską. W mieście nazywano go „syndykiem Romów”, „adwokatem ubogich”. Dla Romów natomiast był „mediatorem”.
Między rokiem 1879 a 1880 ożenił się z Teresą Gimenez Castro zgodnie z romską tradycją ślubną, a w 1912 roku zawarł związek małżeński w kościele św. Wawrzyńca w Leridzie. Odtąd każdej niedzieli, a wkrótce potem codziennie, w pełni uczestniczył we mszy świętej.
Zefiryn był katechetą. Prowadził dzieci romskie i inne do kościółka San Ramon, gdzie opowiadał im dzieje biblijne. Uczył miłości do Boga, bliźniego, ojczyzny, szacunku do przyrody. Kochał dzieci, traktował je bardzo łagodnie. One zaś, widząc Go na drodze biegły do niego z radością.
Zefiryn nie miał dzieci, dlatego też adoptował, bratanicę swojej żony, którą wychowywał jak własną córkę. Często zabierał ją na przejażdżki konne. Uwielbiał konie, zwłaszcza wyścigowe, których posiadał kilka. Jeździł na nich z wyjątkową umiejętnością. Zajmował się handlem zwierzętami. Był ekspertem w tej dziedzinie. Posiadał nawet własną wizytówkę jako handlarz.
Jego praca była trudna, jednak wykonywał ją z wielką przyjemnością i zapałem. Jako handlarz postępował uczciwie. W związku ze swoją pracą udawał się do Francji.
W okresie swojej świetności oboje z żoną ubierali się elegancko. Teresa zakładała kolczyki, bransolety czy szal z Manili. O szacunek starał się u wszystkich, zarówno tych najmłodszych, jak i dorosłych. Żył w przyjaźni z profesorem uniwersytetu De Otto i całą jego rodziną.
Jako dorosły mężczyzna, na skutek nieporozumienia, Zefiryn doznał goryczy dwumiesięcznego pobytu w więzieniu. Po wyjściu z więzienia, w duchu wdzięczności Bogu za uniewinnienie, przeszedł prawie dwa kilometry na kolanach: z domu do kaplicy Santocristo, mieszczącej się w Katedrze Barbastro, niosąc dwie świece w rękach.
W 1922 roku zaczął brać udział w tzw. „Czwartkach Eucharystycznych”; należał również do stowarzyszenia charytatywnego Św. Wawrzyńca a Paolo.
4 grudnia 1922 roku owdowiał. Odtąd jeszcze gorliwiej uczestniczył w życiu religijnym, bardziej oddawał się modlitwie. Przez 14 lat codziennie odmawiał różaniec za zmarłą żonę, trzymając przed sobą jej fotografię i kosmyk włosów. Brał udział w procesjach Wielkiego Piątku, nosił dużą świecę albo sztandar. W każdy Poniedziałek Wielkanocy pielgrzymował wraz z innymi Romami do sanktuarium maryjnego w Pueyo. Pomagał również przy roznoszeniu Komunii św. do ciężko chorych.
Zadziwiał swoimi gestami: udzielił pomocy choremu na gruźlicę byłemu burmistrzowi miasta, gdy dostał krwotoku na placu miejskim, pewnej Cygance codziennie dawał pieniądze na mleko dla dziecka. Zarówno jego serce, jak i dom były otwarte dla każdego: przyjmował żebraków, dawał im żywność, odzież i parę groszy. Odwiedzał staruszków w przytułku
i odmawiał z nimi różaniec. Był aktywny w życiu religijnym miasta. Cieszył się szacunkiem mieszkańców. Kiedy przechodził drogą, mężczyźni mówili między sobą: „Nie przeklinajmy, bo idzie Zefiryn”.
W 1926 roku został członkiem Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Przez co najmniej dwadzieścia lat przed swoją śmiercią codziennie chodził na Mszę św. i przyjmował Komunię. Jezus napełniał go dobrocią i pociechą. Zefiryn lubił powtarzać: „Bóg tak chciał. On wie dobrze, co robi. Niech będzie Bóg uwielbiony”.
W 1931 roku brał udział w miesięcznych Nocnych Adoracjach.
Zefiryn odznaczał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Zawsze nosił przy sobie różaniec. Swoją wnuczkę Maruję nauczył takiej modlitwy: „Panno Maryjo, Matko moja, bądź ze mną na każdej drodze mego życia”. Będąc raz w kościele ojców misjonarzy, wnuczka widziała go płaczącego, podczas gdy śpiewał hymn miłości do Boga. Pomyślała wtedy „Zobaczcie, jak wielka jest jego miłość do Pana”, a głośno wyznała: „Wszystko, co czynił Zefiryn, robił z miłością, rozsiewał dokoła miłość”.
17 lipca 1936 roku rozpoczęła się wojna domowa w Hiszpanii. Pod rządami republikanów zginęło 6783 księży, braci i sióstr zakonnych, 13 biskupów i wielu chrześcijan świeckich, tylko dlatego, że byli praktykującymi katolikami.
W sobotę 25 lipca 1936 roku Zefiryn został aresztowany, ponieważ widząc jak żołnierze maltretują młodego kapłana, zawołał: „Maryjo Dziewico! Tylu ludzi przeciwko jednemu i to niewinnemu”. Chciał udzielić mu pomocy, ale żołnierze zatrzymali go, zrewidowali i znaleźli różaniec, który zawsze miał przy sobie. Był to wystarczający powód, by go zaaresztować. Pozostał przez 15 lub 16 dni w więzieniu, które mieściło się klasztorze sióstr klarysek kapucynek. Pewien członek komitetu rewolucyjnego chciał go uwolnić pod warunkiem oddania różańca. Radził mu: „Nie obnoś się zanadto z modlitwą i schowaj różaniec, a ja cię uwolnię”. Zefiryn podziękował, nie zgadzając się na takie rozwiązanie.
9 sierpnia 1936 roku został przewieziony ciężarówką na cmentarz i rozstrzelany wraz
z innymi 12 skazańcami, wśród których był również biskup Florentino. Umierając z różańcem w ręku, zawołał: „Niech żyje Chrystus Król”.
Człowiek, który zastrzelił Zefiryna zabrał jego spodnie i buty. Ciało Zefiryna wrzucono do wspólnej mogiły i już go nie odnaleziono. Więźniowie, którzy przeżyli, określali Zefiryna jako „zawsze pogodnego, spokojnego i modlącego się”.
W czasie wojny domowej w Barbastro i okolicy zginęło bardzo wiele osób: biskup, 114 księży na 140 w diecezji, 51 młodych misjonarzy, 18 zakonników, 8 braci nauczycieli, setki katolików świeckich (w tym 18 członków Akcji Katolickiej i 4 kobiety). 82% księży poniosło śmierć męczeńską. Barbastro, w stosunku do innych diecezji, ma najwięcej męczenników.
Zefiryn Gimenez Malla – devleskro manuś – stał się Sługą Bożym poprzez swoją dobroć i czyny.
4 maja 1997 roku papież Jan Paweł II dokonał beatyfikacji Zefiryna Gimenez Malli, podczas mszy św. w której uczestniczyli Romowie z całego świata, miedzy innymi i z Polski.


